679
roda, 16 kwietnia 2003 r.
Na targowisku właśnie odkryłam coś absolutnie zaskakującego, co dowodzi, jak niezwykła jest Brazylia i ludzie, którzy w niej mieszkają.
Prawie w całej amazońskiej Ameryce Południowej najbardziej popularnym warzywem jest maniok. Robi się z niego i z nim przeróżne rzeczy: od postaci najprostszej czyli manioku gotowanego w osolonej wodzie i pełniącego role naszego ziemniaka, przez maniok smażony w oleju, frytki z manioku, placki z manioku, kasza z manioku i kasza z odcieku manioku (tapioka), aż po ciasto maniokowe nadziewane mięsem albo kurczakiem.
Wyroby z manioku są wszędzie podobne. Czasem farinha (kasza z manioku) jest bardziej albo mniej kwaśna, tapioka mniej poopularna albo nieznana, a placki różnej grubości i w różnych odcieniach od białej do zółtej, ale smak i zapach są rozpoznawalne od razu, bo sposób ich wykonania jest wszędzie taki sam.
Przynajmniej tak mi się zdawało - do dzisiaj rano na mercado, gdzie nagle zobaczyłam doskonale mi znany placek z manioku, ale w zupełnie nowej postaci. Był wprawdzie - tak jak zawsze - cienki, twardy i żółty, ale tym razem miał w sobie zatopione pomiażdżone orzechy brazylijskie!
W żadnym innym kraju, gdzie robi się i je kasawe - w Wenezueli, Kolumbii, Peru czy Ekwadorze - nigdy nikt nie wpadł na pomysł, zeby do czystej kasawy coś dodać. Tyko tutaj w Brazylii te placki robi się z dodatkiem orzechów albo kokosów. Zapakowałam je już do plecaka i przywiozę do Polski, żebyście mogli spróbować :))))
f9d