Dzisiejsza zagadka jest trochę nietypowa, ale wiąże się z czymś, o czym opowiem bardzo niedługo, a więc:
Poniżej znajdziecie dwa fragmenty napisane przez dwie bardzo znane osoby. Przyznaję, że jedna z nich bardziej znana niz ta druga, ale myślę, że o obu słyszeliście.
Pytanie brzmi: kto, kiedy i o jakim miejscu napisał w następujący sposób:
Fragment 1:
Jest to nowe wcielenie Bagdadu. To wielki rynek przyciągający z głębi kontynentu handlarzy kości słoniowej. Tutaj także przybywają ładunki cennej żywicy, skóry dzikich zwierząt, fioletowy barwnik z mchów, drewno, a także czarni niewolnicy. W Bagdadzie na bazarach handlowano jedwabiem, a tutaj – kością słoniową. W Bagdadzie można było kupić szlachetne kamienie, tutaj – rzadkie gatunki drewna. Do Stambułu przywożono niewolnice z Kaukazu, a tutaj trafiają czarne piękności.
Fragment 2:
Mieszkańcy to bałwochwalcy, czyli poganie. Mają króla, własny język i ponieważ nie zależą od innych władców, nikomu nie muszą składać danin. Są wysocy i mocno zbudowani, choć nie tak wysocy, jakby wymagała tego grubokoścista budowa ciała. Gdyby ich wzrost odpowiadał tęgości, musieliby być absolutnymi gigantami. Są bardzo silni. Potrafią dźwigać za czterech i jeść za pięciu.
Ludzie mają czarną skórę i chodzą prawie całkowicie nago, okrywając jedynie swoją wstydliwość. Ich włosy są czarne jak pieprz i tak mocno skręcone, że nawet za pomocą wody nie można ich wyprostować. A usta mają tak wielkie, nosy tak zadarte, wargi takie grube, oczy takie ogromne i nabiegłe krwią, że wyglądają jak wcielone diabły. Są doprawdy tak ohydnie brzydcy, że trudno w świecie znaleźć coś okropniejszego…
Głównym źródłem pożywienia jest ryż, mięso, mleko i daktyle. Robi się wino z daktyli z dodatkiem ryżu, dobrych przypraw i cukru. Ludzie zajmują się głównie handlem, a do portu wciąż przypływają nowe statki z zagranicznymi kupcami. Najważniejszym towarem eksportowym na wyspie są zęby słonia, występujące tu w wielkiej obfitości. Jest też dużo ambry , bo bardzo liczne w okolicy są wieloryby.