onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Dzień Sherlocka Holmesa

Dzisiejszą zagadkę ułożył Rob:) :

Sherlock usiadł wygodnie w fotelu, wziął do ręki pilota i włączył telewizor, dokładnie w momencie, w którym prowadząca talk-show witała się z widzami:

- Witam państwa serdecznie w kolejnym odcinku "Rozmów w...
- Sherloooooocku - dobiegł Holmesa głos z gabinetu. - Zaczęło się?
- Tak Watsonie, zostaw te akta i chodź.

- Moi drodzy - kontynuowała gospodarz programu, nie zważając oczywiście na to czy widzowie przed telewizorami ją słyszą. - Zaprosiłam dziś do studia kobiety. Kobiety wielkiego formatu. Znane i rozpozwane przez wszystkich, jednak wciąż bardzo tajemnicze. Dziś postaram się wraz z nimi uchylić przed wami rąbka tych tajemnic... - prowadząca spojrzała ukradkiem na trzymaną w ręku kartkę ze scenariuszem programu. - Dotarła do nas z daleka, przemierzyła wiele mil specjalnie na nasze zaproszenie, żeby dziś opowiedzieć Wam swoją historię. Moi drodzy, powitajmy....

- Ileeeee słoooooooodzisz? - głos dochodził tym razem z kuchni.
- Na miłość boską, Watsonie. Przecież sam sobie posłodzę, chodźże.

Do pokoju wszedł Watson niosąc na tacy dwie herbaty i cukiernicę. Odstawił tacę, usiadł na swoim fotelu i spoglądając w ekran telewizora spytał Holmesa:

- Co to za kobieta? Skądś ją chyba znam. Jak się nazywa?
- Nie wiem, Watsonie - odparł Holmes - zakrzyczałeś prowadzącą. Ale może zaraz pokaże się jakiś podpis.

Jednak gdy w telewizji rozpoczęła się rozmowa, podpisy pod wizerunkiem kobiety, która była gościem programu głosiły jedynie, że "czuje się jakby była rozdwojona", "przez wiele lat nie miała nikogo z kim mogłaby porozmawiać" czy "mówi, że nie jest do końca czyjąś własnością". Czasami wprawdzie pojawiał się też mknący slogan "Jeśli Ty również nie do końca wiesz kim jesteś, zadzwoń do nas". Nic z tych rzeczy nie mogło jednak powiedzieć Sherlockowi jak nazywa się owa tajemnicza kobieta i zapowiadało się na to, że do końca programu już ani razu nie padnie jej imię, dlatego Holmes już zaraz na początku sięgnął po kartkę i ołówek leżący na stoliku, wsłuchał się w rozmowę i zaczął notować.

Prowadząca: - Może zacznijmy od tego skąd jesteś.

Gość: - Wiesz, to naprawdę trudne pytanie. Czuję się jakbym była rozdwojona. Bo jestem jedna, ale tak naprawdę jest mnie więcej. A poza tym mieszkam i pracuję jakby w zupełnie dwóch różnych częściach świata i jakby na to nie patrzeć, to się musi ze sobą choć trochę kłócić [śmiech].

P: - A zatem jak ci się układa w pracy?

G: - Z tym też jest dość dziwna sprawa. Wydaje mi się, że dość dobrze rozumiemy się z szefową. W najważniejszych kwestiach zawsze mogę liczyć na jej wsparcie i daje mi naprawdę dużą swobodę działania. Ja również, jej czasami doradzam. Z pewnością jestem częścią firmy, jednak jeśliby przejrzeć jakieś firmowe statystyki to jestem wspominana dość rzadko. Mam na tyle swobody, że... nie wiem czy powinnam o tym mówić.

P: - Ależ proszę, słuchamy, wiesz, że jesteś wśród przyjaciół.

G: - No więc kiedyś moja firma podpisała umowę i weszła do pewnej spółki. Mi się ta spółka jednak nie podobała.

P: - I co zrobiłaś?

G: - Cóż. Wypisałam się. A co miałam zrobić? Nie jestem do końca czyjąś własnością.

P: - To rzeczywiście dość paradoksalne. Więc nie jesteś w spółce, ale dalej pracujesz w firmie, która jest częścią tej spółki? Czy dobrze rozumiem?

G: - Tak, dokładnie. Jak widzisz, jest wiele paradoksów w moim życiu.

W tym samym momencie podpis na ekranie zmienił się na "Uważa, że w jej życiu jest wiele paradoksów".

P: - Ale firma, która daje taką swobodę to chyba wymarzone miejsce pracy, prawda?

G: - Właściwie to nie wszyscy mają taką swobodę. Oprócz mnie jest jeszcze grupka dziewcząt, które również mimo, że pracują w firmie, to jakby stanowią odrębny zespół. Ale one są jakby bardzo małą częścią... no sama nie wiem. Nie chcę być megalomanką, ale wydaje mi się, że jako jednostka jestem potężniejsza od całej mojej firmy.

P: - Przechodząc do życia osobistego... może powiesz nam coś o mężczyznach w twoim życiu?

G: - Cóż, wielu z nich uważa, że w ogóle nie darzę nikogo ciepłym uczuciem. Wiele lat temu, po długoletnim okresie samotności, kiedy naprawdę nie miałam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać, zaczęli się jacyś pojawiać - startowała do mnie znacznie większa liczba niż miała jakiekolwiek szanse [śmiech]. Dwóch było nawet całkiem fajnych, ale jeden okazało się, że się farbuje (choć on twierdził że nie, ale ja swoje wiem), a drugi miał fioła na punkcie telefonów i dzwonił do mnie o każdej porze dnia i nocy. W ogóle potem okazało się, że byli ze sobą blisko spokrewnieni, więc... wolę zostawić ten temat.

P: - Wnioskuję z tego, że samotność nie jest dla Ciebie wielkim problemem?

G: - Wiesz... myślę, że nawet gdybym miała żyć na pustyni, to nie byłoby to dla mnie problemem. Lubię pustynie. Są takie... puste. A ja potrzebuję przestrzeni.

P: - A przyjaciele?

G: - Oczywiście mam kilku.

P: - Miałaś z nimi jakieś przykre doświadczenia?

G: - Cóż, kiedyś jeden z nich przez swoją nieostrożność dość mocno mnie naraził, a właściwie naraził moje życie. Ale to nawet zbytnio nie zburzyło naszych stosunków i po dziś dzień jest moim serdecznym gościem.

P: - A jeszcze takie zwykłe pytanie. Ulubione kolory?

G: - Biel i czerwień.

P: - To dlaczego jesteś ubrana dziś na zielono?

G: - Taka zmyłka [śmiech].

P: - Widzę, że jesteś bardzo dowcipna. Może powiesz nam więc jaki jest twój ulubiony dowcip?

G: - Zdecydowanie o tym jak Prosiaczek i Tygrysek rozmawiają z Kubusiem Puchatkiem o ilości garnczków miodku w spiżarni i Puchatek mówi, że było sześć garnczków do podziału na trzech, więc on obliczył i swoją część, czyli pięć garnczków już zjadł. Ten dowcip chyba bardzo do mnie pasuje.

P: - Hmmm. Dziękuję ci bardzo za rozmowę. Usiądź proszę na widowni, a ja już po przerwie reklamowej zaproszę następnego gościa. Kobietę, która opowie nam o tym, co jej matka zrobiła, kiedy ona jako dziecko...

/pstryk/

- Ach, Brooke, cieszę się że cię widzę. - głos postaci na ekranie stawał się coraz dramatyczniejszy wraz z kolejnym zbliżeniem robionym przez operatora kamery.

- Nawet sobie nie wyobrażasz, co ta Spectra knuje. - powiedziała inna postać, tym samym, dramatycznym głosem lektora, gdy tło za jej plecami stawało się coraz bardziej rozmyte.

- Kurczę, nie ten przycisk - zamruczał pod nosem Holmes.

/pstryk/

- No.

Sherlock wyłączył telewizor i spojrzał na Watsona. Watson sącząc herbatę odpowiedział równie tajemniczym spojrzeniem.

- Wiesz co mnie zastanawia Watsonie?

- Nie wiem, ale mnie to czy ktokolwiek oprócz lektora obejrzał te wszystkie tysiące odcinków tego seri...

- Ehh, Watsonie. Ten tasiemiec nie ma nic do rzeczy. Zastanawia mnie kim jest ta kobieta z talk-show’u i w jakiej firmie pracuje. Kim jest jej przyjaciel? O jakich mężczyznach mówiła? W ogóle nic z tego nie wiem, a to tak naprawdę nie wszystkie pytania na które chciałbym znać odpowiedź. Widzę tu przynajmniej szesnaście wskazówek, które w czymś mogłyby nam pomóc. Drogi Watsonie, wiesz może jak uporać się z tą zagadką?

Watson uśmiechnął się szeroko:

- Ależ oczywiście drogi Holmesie - i podając mu telefon, dodał - Dzwoń do Oliwek.

Zwycięzca, czyli osoba, której uda się jako pierwszej rozwiązać zagadkę, dostanie w nagrodę zestaw herbat Bio-Active. Istnieje mozliwość, że wsród tych herbat znajdzie się też  opakowanie herbaty parzącej się na niebiesko. Ten kto odnajdzie tę specjalną niebieską herbatę, pojedzie w nagrodę na wyprawę na Cejlon.

...w środe rano w ramach podpowiedzi liścik od Roba: jeden z oliwkowych tropów okazał się całkiem trafny, jednak niech detektywi pomyślą nad rozszyfrowaniem wszystkich podpowiedzi ;)

Powrót