Środa, 27 lipca
Znów jestem w sieci, co za ulga. Internet to jedna z rzeczy, do których człowiek błyskawicznie się przyzwyczaja i zaczyna traktowac jako `swoją`. Odcięcie od sieci to bolesne doświadczenie :)), ale dobrze jest je od czasu do czasu przeżyć, żeby przypomnieć sobie, czym jest wolność :))
Dostawca mojego internetu na moją prośbę miał zmienić rodzaj dostarczanej sieci (czy to nie brzmi jak opowieśc rybacka?... :)) ), ale zaczęły się mnożyć dziwne nie przewidziane kłopoty i przerwa zamiast kilku godzin trwała dwa dni, wiele rozmów telefonicznych i kilka wizyt w siedzibie dostawcy.
Nie mogłam przeczytać ważnych maili, więc gdy wczoraj pojechałam do radia, żeby nawiązac łączność z resztą świata, skontaktowałam się naszym drogim Adminem, który obiecał, że kiedy sprawy przybiorą zły obrót, to: `poślemy tam nasze legiony!`.
Ave! - zakrzyknęłam, prosząc jednocześnie, żeby legiony były odpowiednio uzbrojone, bo mogą na swojej drodze napotkac wiele zakutych głów.
Po kilku godzinach odzyskałam łączność ze światem, co nasz Admin skomentował krótko:
`Legiony zawsze działały, działają i działać będą!! ;)
Marcvs`
Oto jak legiony Admina Marcusa uratowały Oliwkowo od pętli czasowej.
Od Sewe: "Legiony Marcvs'a"
Ave! Zabrzmiało w powietrzu.
Marcvs Cesar! Wiatr dopowiedział potem.
Sztandary na drzewcach łopoczą,
Tarcze i miecze gotowe.
Legion rusza w krok za legionem,
W bój go wiedzie wódz znamienity,
Olivcos ratować ruszają przed wrogiem,
Co wtargnąć chce do stolicy.
Szczęk, brzęk, zapach śmierci,
Głowy lecą prosto pod nogi,
Marcvs wojska ku chwale prowadzi,
By Wieniec Laurowy go zdobił.
Ave Cesar! Ave zwycięsca!
Marcvs Tryumfus Ave!
Olivcos dumnie wita obrońcę,
I głosić chce jego sławę.