onet.pl PATRONAT
Listy w skrzynce
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Listy

Powrót
Nowa skrzynka pocztowa (95)
Nazwy skrzynek pocztowych nie mają związku z tematem listów :) Nadaję im egzotyczne nazwy, bo to fajniejsze niż przydzielenie im kolejnych numerów. W gruncie rzeczy jednak chodzi tylko o to, żeby je odróznić od siebie nawzajem.

Nowe listy proszę słać na adres beata@beatapawlikowska.com
Odpowiedź wysyłam zawsze mailem oraz zamieszczam poniżej.

Nie mogę przestać myśleć o tym co napisałaś 1 listopada o uwalnianiu się od złych emocji, pozostawianiu przeszłości za sobą. Bo czytając list tej Pani miałam wrażenie, że czytam list mojej babci do Ciebie. Bo moja babcia właśnie żyje przeszłością, tym, że jak była młoda to najpierw Niemcy zabrali jej rodzicow, i została sama i tułała się po krewnych.

Jak byłam mała, babcia bardzo często opowiadała mi historie z tamtego okresu i wtedy wydawało mi się, to takie ciekawe, bo zawsze lubiłam opowieści z czasów, których sama nie mogłam pamiętać. Ale teraz coraz częściej, zwłaszcza po przeczytaniu serii „Dżungli”, myślę o tym jak bardzo te demony z przeszłości zatruły życie mojej babci, ale najgorsze jest to, że ona nawet teraz kiedy te czasy dawno już są za nią nie potrafi się cieszyć teraźniejszością. Uśmiechać się tak po prostu.

To jest smutne bo przecież nie wiadomo ile czasu jest nam tu na ziemi pisane. Pewnie powiesz, że babcia jest dorosła, musi sama sobie z tym poradzić. Próbuję jej pomóc podsuwając Twoje książki, wpisy z Oliwkowa. I przeczytała i była zachwycona, ale tylko tyle bo moja babcia uważa, że „ona na stare lata to już nie będzie się uczyć i zmieniać”. A przecież człowiek uczy się całe życie. I wiesz to ciągłe „przebywanie w przeszłości” źle wpływa na jej kontakty z innymi ludżmi. Babcia zdaje się być coraz bardziej uparta. I naprawdę nie wiem co mogłabym zrobić żeby pomóc a bardzo bym chciała...

Aniu, tak, to prawda: Twoja babcia jest dorosła i sama decyduje o tym jak wygląda jej życie. Podsuń jej książki i resztę zostaw w jej rękach.

Masz wybór:

żyć życiem swojej babci i martwic sie tym co ona przezywa i mysli

albo zyc wlasnym zyciem i tworzyc wlasna przyszlosc - i budowac w sobie dobre emocje i milosc - i cieszyc sie zyciem

Wybor jest Twój

I konsekwencje tego wyboru tez będą Twoje, bo przełożą się na kształt Twojego życia
Pani Beato,
Na wstępie chciałabym podziękować za cudowne książki. Bardzo mnie ciekawią dalekie kraje, ludzie tam mieszkający i ich obyczaje tak odmienne od tego z czym spotykam się na codzień. Jednocześnie mogę odczuć namiastkę egzotyki, gdy opuszczę moje wielkie miasto i wyruszę chociażby do podmiejskiej wioski.
Zadziwia mnie Pani swoją umiejętnością rozumienia innych ludzi i kultur. Mi nie zawszze to się udaje.
Chjciałabym również poprosić Panią o radę. Właśnie przechodzę bardzo trudny okres w moim życiu. Znajduję się na zakręcie i trudniej mi stawić czoła przeciwnościom. Najgorze są jednak wspomnienia z bardzo czarnej przeszłości, które nie pozwalają mi cieszyć się życiem i przesłaniają mi w dostrzeganiu jasnych stron sytuacji. Co mam zrobić, żeby zostawić trałmę za sobą aby upiory dni minionych przestały mnie wreszczie prześladować?
Swoją siłą ducha i optymizmem bardzo mi Pani imponuje.

Myślę, że to, od czego nie możesz się uwolnić, sama podświadomie przytrzymujesz w pamięci i w emocjach. Bo można się uwolnić od uporczywych złych wspomnień dopiero wtedy, kiedy człowiek rozliczy się z nich z samym sobą emocjonalnie. Tak długo jak czujesz do kogoś żal, urazę, złość, jeśli czujesz się skrzywdzona, jeśli czujesz nienawiść, to jednocześnie karmisz te złe wspomnienia i przytrzymujesz je przy sobie. Żeby się od nich uwolnić, trzeba przebaczyć. Z głębi serca i szczerze przebaczyć wszystkim osobom, które w jakis sposób są związane z tym zdarzeniem i wspomnieniem – łącznie z samym sobą. I nie chodzi o przebaczenie słowami albo myślami. Chodzi o takie najprawdziwsze i 100% uczciwe przebaczenie w głębi swojego serca. Przebaczenie sobie – że zrobiłam coś takiego albo że pozwoliłam na coś albo że w jakiś sposób miałam na to wpływ. I przebaczenie innym – uwolnienie się od żalu, krzywdy, nienawiści, gniewu oraz od poczucia winy.

Kiedy nauczysz się przebaczać, uwolnisz się od złych wspomnień i traumy.
Pani Beato

Pozwolę sobie na pewną prywatę. W Pani książkach, które czytałam odczułam, że Pani podróże, życie to zbieranie ulotnych wrażeń, wychwytywanie iskierki szczęścia ze spraw pozornie prostych i przyziemnych, szukanie radości z życia w zgodzie ze światem, rozumianym jako zespolenie człowieka i przyrody go otaczającej. Pani książki są tak  szalenie ciekawe ponieważ stanowią swoistą mozajkę pojedyńczych historii, w których widać fascynację światem i szacunek do jego nawet najdrobniejszych elementów - szczur czy mrówka urastają do wielkiej rangi.

Piszę to wszystko, bo tak na prawdę chciałam podzielić się własną historią związaną z Pani książkami i ich oddziaływaniem. Moja mama nigdy nie czytała książek, tzn. przez 24 lata mojego życia zanotowałam przeczytanie przez nią może 4 - bardzo cienkich z rersztą książek. W te wakacje jednak zajęta byłam pisaniem pracy magisterskiej i mama
by mi nie przeszkadzać postanowiła sie czymś zająć. Z ciekawości czym ja się tak zaczytuję sięgnęła po "Blondynkę w Amazonii" i ją "wciągnęła" w oka mgnieniu. Od tego czasu przeczytała 12 Pani książek i muszę powiedzieć, że jestem tym zachwycona.Myślałam, że jak po urlopie wróci do pracy to jej to przejdzie, że będzie zbyt zmęczona by czytać,
ale gdzie tam:) Nawet uczulenie oczu jej nie powstrzymało.

Bardzo bym ją chciała zabrać na Pani spotkanie autorskie w Empiku, byłoby to dla nas duże wydarzenie. Nie uda nam się to niestety ze względu na zbyt duży koszt podróży. Ciekawa jestem czy można będzie gdzieś zobaczyć lub choć wysłuchać nagranie z tej promocji?

Na koniec trochę mniej metafizycznie: okładka "Blondynki w Australii" jest mega seksowna i mówi to kobieta:) Z niecierpliwością czekam na moment, kiedy uda mi się w nią zaopatrzyć.

Serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że Pani nie zanudziłam,
Karolina

To prawda, że podczas podróży zbieram drobne chwile, z których składa się rzeczywistość- a jeśli zbiera się i zapamiętuje tylko te najpiękniejsze i najlepsze, to całyt świat zaczyna wyglądać pięknie i czarownie. Robię to nie tylko w podróży na koniec świata, ale też codziennie w Polsce.

Proszę przekazać Mamie moje serdeczne pozdrowienia, cieszę się, że wirtualnie zawarłyśmy znajomość poprzez moje książki :) To następna niezwykła strona życia - można kogoś znać i czuć się czyimś przyjacielem, nie znając jej twarzy :)

P.S. W sprawie nagrania proszę się kontaktować ze stałymi bywalcami spotkań, których znajdzie Pani codziennie na www.beatapawlikowska.com

Droga Pani Beato,
piszę przede wszystkim, żeby jeszcze raz podziękować za bardzo miły wieczór w Epiku. Było magicznie. Opowiada Pani z taką pasją i zaangażowaniem, że najchętniej zaraz po spotkaniu wyruszyłabym w podróż ... Domyślam się, że listów z wyrazami uznania dostaje Pani wiele, bo wystarczy zajrzeć do sieci i wszędzie można spotkać ludzi oczarowanych Pani opowieściami o podróżach, ludziach i świecie nieznanym. Muszę się przyznać, że dla siebie "odkryłam" Panią stosunkowo niedawno, ale od pierwszego "zetknięcia" na 100% należę do grona Pani fanów. Absolutnie zgadzam się z Prowadzącym spotkanie, że ludzie lgną do Pani i wyobrażam sobie, że na organizowanych przez Panią wyprawach jest podobnie .

Kiedy podpisywała Pani dla mnie książkę szukała Pani jakiegoś fragmentu, ale niestety nie znalazła Pani tego o czym Pani myślała. Mam gorącą prośbę - jeśli pamięta Pani tą sytuację (wiem, że było tam wiele osób), o czym wtedy pomyślała proszę mi napisać, który to fragment ... zżera mnie ciekawość. Oczywiście jeśli będzie Pani miała wolną chwilę czasu. Może domyślę się sama czytając książkę, ale to jeszcze chwila ... na razie książka leży koło mnie, a ja toczę walkę, żeby nie rzucić pracy i nie zacząć czytać ... muszę jakoś wytrzymać jeszcze tydzień.
Pozdrawiam bardzo serdecznie
Magda


Pani Magdo, oczywiście pamiętam, czego wtedy szukalam :)

Chodziło mi o fragment z rozdziału 25, który opowiada o tym jak Aborygeni widzą rzeczywistość. Ten fragment brzmi tak:

Wszechświat powstał z myśli. Myśl sprawiła, że pojawiła się forma, czyli konkretny kształt. To znaczy, że cały świat jest stworzony z wypełniającej go energii, a człowiek jest jej częścią i może ją odmieniać za pomocą swojego umysłu. Każdy człowiek robi to codziennie, choć najczęściej nie zdaje sobie z tego sprawy. Myśl jest narzędziem, które tworzy fakty.

Z tego punktu widzenia każdy człowiek jest twórcą swojej przyszłości. Koncentrowanie się na strachu przed klęską kreuje klęskę. I odwrotnie – tworzenie w myślach obrazu sukcesu generuje sukces.

Tajemna wiedza o życiu w języku aborygeńskim brzmi:

Kaldowamp kungullun boorala wanye tumpinyer yackatoon, czyli zawsze kieruj się dobrymi myślami, a twoje życie będzie szczęśliwe.

Kungullun motong thure – niech twoje myśli będą silne.

Fragment z
książki "Blondynka w Australii" .
Witam Pani Beato.
Mam 40 lat. Przeczytałam wszystkie Pani książki, które bardzo pomogły mi w funkcjonowaniu w życiu osobistym. Jestem
dzieckiem dorosłych alkoholików i trudno mi prawidłowo funkcjonować na każdej płaszczyźnie mego życia. Pani
poradniki są tak przejrzyste i pełne optymizmu, że czytając je chce się żyć. Lubię też słuchać Pani w radiu Zet
szczególnie w niedziele.
W mojej pracy od 5 lat pracuje młoda osoba. Na początku obserwując ją zauważyłam z inną koleżanką, że pod
nieobecność innych przeszukuje kieszenie ubrań wierzchnich w pokoju. Nakryłam ją jak grzebała w dokumentach mojej
znajomej wyciągając je z torebki. Z moją torebką zamknęła się w pokoju i włożyła klucze od środka, tak że nie mogłam
wejść do środka. Gdy szarpałam za drzwi wołajac ją, wyszła z niego wraz ze swoim mężem mając szelmowski uśmiech.
Widziałam jak źle i niefajnym tonem odzywała się do klientów. Pracowała często byle jak. Rok temu zmieniła swoje
zachowanie o 180 st i teraz wszyscy wokół ją uwielbiają. Na 100 osób pracujących każdy ją zna i okropnie lubi. Tylko
ja wraz z moją koleżanką i kolegą nie potrafimy jej zaufać po tych różnych jej ekscesach. Tym bardziej, że
uzależniła od siebie wiele osób. Przy okazji przejęła moją rolę w organizacji.
Widząc ją w środku wszystko we mnie drga. W nocy budzę się o 3 rano i myślę o jej przebiegłości. Tylko Pani klarowne
książki pomagają nabrać mi dystansu.Powtarzam sobie, idź do pracy, z nikim nie rozmawiaj, wracaj do domu i zapomnij
o tym środowiski, scczególnie o tej osobie przebiegłej jak lis. Jest mi ciężko czasami.
Pozdrawiam
Lucyna


Pani Lucyno, życie składa się z dwóch stron - tego co jest na zewnątrz i tego, co jest w środku. Najdziwniejsze jest to, że to drugie wpływa na to pierwsze, a nie odwrotnie.

Niech pani spojrzy na swoje myśli: czujne, podejrzliwe, spodziewające się zła, pełne strachu. Jeżeli rozsyła pani wokół taka energię, to nic dziwnego, że czuje się pani w swoim środowisku źle.

To jak się zachowuje ta młoda osoba, o której pani pisze, to jej życie i jej problem. Każda zła rzecz zrobiona przez człowieka prędzej czy później do niego wróci. Jeśli więc ktoś czyni zło, to sam sobie szykuje koszmarną przyszłość.

Na pani miejscu spróbowałabym się skoncentrować na tym, co jest ważne w Pani życiu tu i teraz. Ma pani plany, marzenia? Takie, które może pani zaprojektować i zrealizować dla samej siebie? Po co rozglądać się dookoła i zastanawiać jacy są i co robią inni ludzie? W gruncie rzeczy nie ma szansy odkrycia prawdy o drugim człowieku. Ale czasem wygodniej jest zajmować się innymi ludzmi zamiast poszukać własnej prawdy o sobie.

Na pani miejscu raczej powtarzalabym sobie: "Idź do pracy, bądź życzliwa, myśl pozytywnie." Świat jest piękny wtedy, kiedy człowiek patrzy na niego z dobrej, życzliwej perspektywy.
Witaj Beatko:)

Piszę do Ciebie, ponieważ jesteś jedyną znaną mi osobą która może mi pomóc udzielając rady. Moim marzeniem jest podróżowanie,pisanie książek, prowadzenie spotkań na których będę opowiadać o różnych miejscach...wiem, że kiedyś to marzenie się spełni,bo mam najcudowniejszą nauczycielkę,czyli Ciebie.

Ale w chwili obecnej,czuję że się gdzieś zatracam.

W czerwcu pojechałam do Anglii,ponieważ cały czas miałam w głowie Twoje słowa,że aby spełnić marzenia o podróżowaniu
najpierw trzeba ciężko pracować. Więc pracowałam,przez dwa miesiące,niektórzy się dziwili i pytali czy nie szkoda mi
wakacji.Nie,nie było mi szkoda.Codziennie wstawałam o 4 rano i jechałam do pracy,wracałam o godz.18.00 i byłam tak
zmęczona że nie miałam siły na nic,ale wiedziałam że z każdym dniem jestem o krok dalej do spełnienia marzeń...

Wróciłam do Polski o dwa tygodnie wcześniej niż planowałam,prawie dwa miesiące pracowałam za darmo.Oszukali mnie,z
kwoty którą zarobiłam wypłacili mi marne 300 euro...przyjechałam załamana,zmęczona i zawiedziona. Moje plany znów
legły w gruzach...Dzielnie znosiłam trudy pracy i poniżanie,ponieważ nas Polaków traktowano tam jak ludzi gorszej
kategorii.Wszystko na marne.

Kolejny problem pojawił się gdy wróciłam do szkoły,coraz bardziej czuję, że nie pasuję do otaczającego mnie
świata,czuję że zostałam sama. Nikt nie zwraca uwagi na to co mówię,wyśmiewają się ze mnie a ja nie wiem dlaczego,co
jest ze mną nie tak? Moim znajomym tylko w głowie imprezy gdzie mogą iść i sie upić,ja na nie nie chodzę,ale
dlaczego myślą że przez to jestem jakaś inna?

Beatko,ja już nie daję rady,od najmłodszych lat wszędzie musiałam dawać sobie radę sama,kiedyś byłam wyśmiewana i
odrzucona przez mój wygląd.Tak na prawdę,czuję że cały czas siedzi to we mnie,cały czas myślę że jestem gruba i
brzydka. Dziś jestem wyśmiewana i odrzucona przez to,że nie chcę żyć tak jak oni(rówieśnicy).Czuję się odrzucona i
nikomu nie potrzebna,nie mam nikogo.Jest mi strasznie trudno,nie wiem co mam robić,jak sobie z tym poradzić,boję
się, że nigdy nic w życiu mi się nie uda.Co byś zrobiła na moim miejscu? Bo ja już nie wiem co robić,straciłam
radość z życia...

Myślę, że wbrew temu co Ci się wydaje, wcale nie masz jasno określonego celu i dlatego czujesz mętlik.

Zobacz: chcesz pisać, podróżować, ale skarżysz się na to, że czujesz się odrzucona przez rówieśników.

Jakie znaczenie ma to co myślą o Tobie rówieśnicy?
Jakie znaczenie ma to, że oni chodzą na imprezy i robią inne rzeczy, o których piszesz? Dlaczego w ogóle zajmuejsz się tym, co oni robią?

Chcesz pasować do innych ludzi? Jeśli Twoim celem jest pasowanie do innych i poczucie, że jesteś akceptowana, to po co piszesz, że chcesz pisać książki? Może lepiej zostań księdzem albo zakonnicą - jest szansa, że będziesz akceptowana ze względu na pracę, jaką wykonujesz.

A moze w gruncie rzeczy Ty wcale nie chcesz pisać książek i podróżować, tylko chciałaś w ten sposób doprowadzić do sytuacji, w której będziesz lubiana, szanowana i akceptowana?

Musisz odpowiedziec sobie na pytanie czego NAPRAWDĘ chcesz. A kiedy odpowiesz sobie na to pytanie, będziesz mogła zastanowić się co zrobić, żeby skoncentrować się na swoim marzeniu.

Każda rzecz, która się dzieje, ma sens. Czego nauczyłaś się podczas tej podróży do Anglii? Czy poznalaś kogoś wartościowego? Doiwiedziałas się czegoś ważnego? A może po prostu warto było sprawdzić siebie w ciężkiej pracy?

Wszystko zależy od tego w jaki sposób spojrzysz na to, co się stało. Moze lepiej zamiast koncentrować się na tym, że zostałaś oszukana, przypomnij sobie dobre rzeczy, które tm się zdarzyły? Jak się czułaś, mając świadomość tego, ze właśnie robisz coś, żeby spełnić swoje marzenie?

Jeśli czujesz się niepotrzebna i odrzucona, to znaczy, że sama nie potrafisz kochać. Żaden człowiek nie wyleczy Cię z poczucia bezradności i opuszczenia. To zadanie, jakie musisz wykonać sama dla siebie.

Zaopiekuj się sobą. Kochaj siebie za to, że jesteś. Nie za to JAKA jesteś albo KIM jesteś. I spróbuj w taki sam sposób kochać życie i innych ludzi. Wtedy nie będziesz szukała narzędzia, które pozwoli Ci się poczuć lepiej - bo po prostu będziesz się czuła szczęśliwa, a kiedy jest się w takim stanie ducha, to wszystko przychodzi bez trudu -
także pisanie książek, podróżowanie i wszystko, co sobie zamarzysz.

Rozumiesz co mam na myśli?
Moim zdaniem wcale nie chcesz pisać książek i podróżować, tylko pragniesz ponad wszystko zyskać akceptację ludzi. A dzieje się tak dlatego, ze sama nie do końca akceptujesz siebie, więc brakuje Ci poczucia wlasnej wartości. I to wlaśnie moim zdaniem usiłujesz uleczyć za pomocą różnych działań. O poczuciu wlasnej warotsci pisze w książce "W  dżungli samotności" - moze tam znajdziesz więcej odpowiedzi na dręczące Cię pytania.

Powrót