onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Viva - fragment wywiadu

Fragment wywiadu z dzisiejszej "Vivy" :

- Zmieniłaś swój sposób myślenia podczas pierwszej podróży?

To był szok . Nagle odkryłam, że świat nie jest wygodny. Nie można usiąść i płakać, tylko trzeba iść przez dziką dżunglę, zmordowana, głodna, zmarznięta podczas lodowatej ulewy albo rozpuszczająca się z gorąca podczas wilgotnego upału. Oblepiona przez owady, pogryziona przez muchy, mrówki i moskity, płakałam z bólu. Ale szłam dalej. Albo wtedy, kiedy trzeba było wiosłować przez dziesięć godzin codziennie przez wiele dni, z bąblami na palcach, trzaskającym bólem pleców i bez jedzenia… Dowiedziałam się czym jest głód. Na wszystko, co się rusza, patrzyłam jak na szansę obiadu. Schudłam, brakowało mi sił, ale wtedy też odkryłam, że życie nie polega na tym, żeby leżeć na łódce, którą ktoś ciągnie na sznurku po rzece. Trzeba samemu chwycić za wiosła. Wtedy zrozumiałam co to znaczy być silnym, samodzielnym człowiekiem.

I wciąż wolę dziką dżunglę od miłego hotelu. W dżungli jest prawda. Tam człowiek jest prawdziwym człowiekiem. Tam nagle widzi swoją duszę i zaczyna rozumieć czego naprawdę pragnie. To bardzo oczyszczające doświadczenie. I właśnie tam zrozumiałam, że trzeba być zawsze uczciwym wobec swojej duszy i podążać za swoim przeznaczeniem.

- Co to jest przeznaczenie według ciebie?

To jest to, co nada sens twojemu życiu i co masz zapisane w duszy. Trzeba to tylko w sobie odnaleźć. Nie pytać innych ludzi, nie porównywać się do nich, nie szukać odpowiedzi na okładkach kolorowych pism, nie ścigać się z nikim. George Clooney w filmie „Człowiek, który gapił się na kozy” mówi, że przeznaczenie jest jak rzeka. Znajdziesz swoją rzekę, wejdziesz do niej i ona poprowadzi cię dalej. Chociaż nie wiesz, dokąd pójdziesz ani jak długo to będzie trwało, masz świadomość jednego : będzie dobrze.

- Ale skąd wiedziałaś, ze twoim przeznaczeniem są właśnie podróże?

Bo pragnęłam tego jak powietrza. Wyobrażałam sobie jak to będzie, kiedy wejdę w tropikalną puszczę, jak będą śpiewały ptaki, jakie będą kwitły kwiaty, jakich ludzi spotkam po drodze, co do mnie powiedzą, jak będzie pachniało powietrze, jak wiatr będzie szarpał mnie za włosy, jak będą smakowały egzotyczne owoce. Tak mocno to sobie wyobrażałam, że czułam w ustach ich słodki sok. Czułam się tak, jakbym przechodziła w inny wymiar, jakby to, co widzę w myślach, stawało się rzeczywistością. I naprawdę się stało.

- Tak sobie wymyśliłaś: będę podróżować, a potem pisać o tym książki?

Nie. Pisanie było we mnie zawsze. Nie myślałam, że to będzie mój zawód. Wiedziałam tylko, ze będę to robić nawet, gdybym pracowała w sklepie czy na poczcie. Że wrócę z pracy do domu i siądę do pisania.

- Zmieniłabyś coś w swoim życiu, gdybyś mogła?

Nie. Lubię to, kim jestem. Budzę się rano, patrzę w niebo – bo mam pochyłe okna w sypialni – i się uśmiecham. I myślę sobie, że życie jest cudowne. Wczoraj jechałam rowerem i nagle usłyszałam nad głową ptaki. Spojrzałam do góry i zdumiałam się. Czy zastanawiałaś się kiedykolwiek, jak niezwykłymi istotami są ptaki? Potrafią przemieszczać się w powietrzu jak samoloty. To cud! Nie żałuję niczego, co się stało, i nie wybiegam zbyt daleko myślami w przyszłość. Jestem tu i teraz, i cieszę się z tego jak dziecko.

- Zrezygnowałabyś z którejś ze swoich podróży?

Też nie. Nawet z takiej, kiedy było mi naprawdę bardzo ciężko. Kiedyś w górach w Peru dostałam ataku choroby wysokościowej. To śmiertelna choroba ,jeśli dojdzie do obrzęku mózgu. Ja też czułam, że to moje ostatnie chwile na ziemi i że jeszcze tej samej nocy pewnie umrę i nigdy nie wrócę do Polski. Zamknęłam oczy i pomyślałam: kurczę, ale miałam super życie!

- Nie bałaś się?

Nie. A kiedy wyzdrowiałam, miałam jeszcze większą chęć żyć dobrze, w zgodzie ze sobą. I żyć też dla innych. Może dlatego napisałam te wszystkie książki o życiu, w których przyznałam się do anoreksji, samobójstwa i do gwałtu. Bo to nieważne, że było ciężko. To mnie już nie boli. Najważniejsze jest to, że można się wyleczyć, można w siebie uwierzyć, odnaleźć poczucie własnej wartości i żyć mądrze.

- Masz jakaś metodę tej nauki wiary w siebie?

Tak. Nie martwić się na zapas. Cieszyć się tym, co się ma. Po trzecie - nauczyłam się ufać sobie, bo jestem swoim największym przyjacielem. Powtarzaj jak mantrę, że lubisz siebie i naprawdę znajdź w sobie dobre myśli. Pamiętam, że spojrzałam kiedyś w lustro i zobaczyłam SIEBIE. Nie kogoś, kim chciałabym być, nie kogoś, kogo widzą we mnie ludzie, tylko siebie. Uśmiechnęłam się, bo z lustra patrzyła na mnie mała dziewczynka. Przestraszona, trochę zagubiona, ale z jakąś dziką nadzieją w oczach. Wtedy przeszyła mnie nieprawdopodobna myśl: to ja jestem odpowiedzialna za wszystko, co dzieje się w moim życiu. To ja muszę zadbać o siebie. Ja muszę zatroszczyć się o to, żebym była szczęśliwa. Koniec z czekaniem na księcia! Koniec z obarczaniem innych ludzi odpowiedzialnością za moje życie. Ja jestem dyrektorem i prezesem tej firmy i tylko ode mnie zależy jej sukces. To było ze dwadzieścia lat temu, ale do dzisiaj pamiętam to uczucie. Odnalazłam nagle siebie. I zaczęłam dla siebie spełniać moje marzenia.

Kiedy zobaczysz siebie w lustrze, wszystko zaczyna się zmieniać. Także dlatego, że lubiąc siebie, stajesz się życzliwy dla innych, a oni zawsze odpłacają tym samym. Nawet jeśli są uzbrojonymi wojownikami w dżungli. Pamiętam, kiedyś w Amazonii podczas wędrówki zostałam otoczona przez Indian. Wycelowali we mnie strzały posmarowane kurarą. To jest śmiertelna trucizna, powodująca paraliż mięśni. Nie wiedziałam kim są ani jakim mówią językiem. Ani czego chcą. Ale wiesz co się stało? Popatrzyliśmy na siebie, prosto w oczy. I znaleźliśmy tam wzajemną przyjaźń, cień uśmiechu. Coś dobrego. I to wystarczyło.

- Nie usiłowałaś przebłagać przeznaczenia? Nie czyniłaś znaku krzyża?

Nie, bo ja na wszystko się zgadzam. Niech będzie co ma być. Wierzę w swojego anioła stróża.

- Który ma postać jaguara? Co to znaczy „ córka jaguara”, którą byłaś w swojej ostatniej książce?

To znaczy mieć w sobie tajemnicę (śmiech). Wierzę, że wszystko ma jakiś sens i nic nie dzieje się bez powodu. I że idę w dobrą stronę, za głosem, który mnie prowadzi. Jakkolwiek go nazwiesz: Jezus, Budda, Mahomet czy Wisznu. To jest dokładnie ta sama siła, emanująca dobrem i równowagą. Im więcej w sobie masz tej pozytywnej energii, tym lepiej.

- Podróże dają ci taką energię?

Wszystko jest kwestią sposobu patrzenia na świat. Nie trzeba budować murów między sobą a reszta świata, bo ludzie nie są rekinami, które niosą zło i atak. Jeżeli płyniesz przez ocean życia wysyłając pozytywne sygnały, to nawet rekiny odpowiedzą dobrem na dobro.

Fotografie: Iza Grzybowska/MAKATA, cały wywiad własnie ukazał się w Vivie :)


Relacja z wczorajszego spotkania w Warszawie :)

Powrót