onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
r Opowieść Żółtego Miasta Spełnienia

baa   Poniedziałek, 17 marca 2003 r.

  Spełniając Wasze prośby zamieszczam kolejną opowieść z książki `Powrót`, którą Beata napisała mając 18 lat.

Anioł

P.S. Tekst nie został zredagowany


                           Opowieść Żółtego Miasta Spełnienia

  - Ja byłem kiedyś żebrakiem – zaczęło – zaglądałem w okna zadowolonych rodzin, chciwie słuchałem śmiechu, a potem prosiłem o kilka groszy, by kupić chleb. Czasami dostawałem, ale zazwyczaj chodziłem głodny. Pewnej nocy szedłem pustymi ulicami, nie mogłem zasnąć, było zimno, wiał wiatr. Było mi coraz smutniej, minąłem bramy miasta i wtedy potężny wir powietrza uniósł mnie w górę. Pomyślałem, że umarłem z chłodu lub wyczerpania i poddałem się łagodnemu kołysaniu. Po chwili stanąłem przed Nocą. Podała mi czarę pełną dziwnego napoju. Gdy wypiłem, poczułem się najszczęśliwszym z ludzi. Chciałem, by odesłała mnie natychmiast z powrotem, ale Noc zaprowadziła mnie do swojej sypialni i powiedziała, że teraz mogę okazać swoją wdzięczność, a rano wrócę do miasta. Była wspaniałą kochanką i jest nią do dziś. Nie wróciłem już do miasta, bo trunek podany mi przez Noc był ludzką Rozkoszą, Szczęściem i nie mogłem żyć bez niego. Przynajmniej raz dziennie muszę wypić pełen kielich. Od czasu do czasu Noc wzywa mnie do siebie, gdy potrzebuje czułości i ciepła, a ja przecież jestem pełen ludzkiego Spełnienia.
  Dziwisz  się, Baltazarze?
  Ja nie władam ludzkim, ziemskim Spełnieniem, ja nim żyję. A gdy połączysz to, co ci powiedziałem z opowieściami Miasta Radości i Miłości, łatwo zgadniesz, że wcale nie jestem wiecznie sytym.
  - A gdy ludzie przestaną doznawać rozkoszy? – zapytałem.
  - Ach, Baltazarze – zaśmiał się – nie miałem na myśli tylko rozkoszy cielesnej. Czy zaspokojenie tęsknoty, radość, ukojenie bólu, zaznanie dobroci czy choćby zwykły uśmiech nie są SPEŁNIENIAMI?
  - A wiesz – dodał po chwili – moje pożywienie staje się coraz bardziej niesmaczne, połączone z troską, strachem lub innymi dodatkami o smaku goryczy. A gdy ludzie przestaną doznawać spełnienia, umrę. Jestem od Ziemi całkowicie zależny.

  Wtedy usłyszeliśmy pukanie. Miasta jednogłośnie kazały mi wyjść do przyległej komnaty. Płonąłem
z ciekawości, ale przez drzwi nic nie słyszałem. Po chwili zawołano mnie z powrotem. Rozejrzałem się, ale byliśmy sami. Miałem tak zawiedzioną minę, że Siostra Radości wybuchnęła śmiechem.
  - Baltazarze! – zawołała – Nie bądŸ taki rozczarowany! Są rzeczy, o których nie możesz wiedzieć.
  - A ... kto to był? – zapytałem powoli.
  - Miasto Spełnienia odparło:
  - Nasi rodzice – Œwiadomość i Podświadomość. I nie pytaj o nic więcej.
  - Poczułem wielką tajemnicę stojącą obok mojej wiedzy człowieczej, ale milczałem, choć pytań
zadałbym tysiące.

ffb

Powrót