Pierwszą książkę zaczęłam pisać w nocy przy kuchennym stole, nad którym świeciła pomarańczowa okrągła lampa. Na parapecie stało duże czarne radio, które grało cichą muzykę. Nie wiedziałam, że zdanie które zapiszę za chwilę w zeszycie stanie się pierwszym zdaniem mojej pierwszej książki. Miałam wtedy osiemnaście lat.

Przeczytałam rozmowę toczącą się pod zaproszeniem na premierę mojej najnowszej książki. I uśmiechnęłam się, bo nigdy nie pomyślałabym, że można napisać książkę po to, żeby zarobić na niej „dużo kasy”.
Mam wrażenie, że tylko książka wynikająca z czystej, prawdziwej pasji może odnieść sukces. Nawet jeśli to jest pasja do księgowości i książka o podatkach :)
Nie piszę książek dla pieniędzy.
Nie piszę książek, żeby kogoś pouczać.
Piszę tylko wtedy, kiedy czuję, że mam coś ważnego do powiedzenia. Dlatego nie z każdej podróży powstaje książka i nie o każdym życiowym doświadczeniu chcę opowiedzieć. Ale czasem mam wrażenie, że wiem coś ważnego, coś, czego ja sama nie wiedziałam wcześniej i co na przykład genialnie ułatwiło mi życie.
Czasami są to rzeczy bardzo uniwersalne – na przykład to czym jest siła woli. Moim zdaniem siła woli jest podobna do mięśnia, który można wyćwiczyć, żeby stał się mocniejszy. Sprawdziłam to na własnej skórze. Słysząc dookoła narzekania ludzi o tym, że nie mają silnej woli albo że nie potrafią z niej korzystać, wydało mi się całkiem oczywiste, że może chcieliby się dowiedzieć czegoś, co ja właśnie odkryłam i co też może im się przydać.
Czy skorzystają z tej wiedzy, czy nie – to jest już zupełnie osobna sprawa.

Dzielę się tym, co wydaje mi się ważne, fascynujące albo dobre. Przygodami na pustyni, zapachem dżungli amazońskiej, odkryciem jakiejś prawdy o życiu, sposobem na radość, rozmową z taksówkarzem w Nairobi, smakiem wanilii i zachodem słońca nad Oceanem Indyjskim.
Moja następna książka podróżnicza będzie opowiadała o podróży przez Imperium Majów i ukaże się na wiosnę.
A dzisiaj wieczorem zapraszam na premierę książki „W dżungli niepewności”.
