Była kiedyś dziewczyna, która zdobyła międzynarodową sławę, śpiewając piosenkę „Joe Le Taxi”. Pamiętacie?
Nazywała się Vanessa Paradis. Nie podobał mi się ten jej pierwszy przebój, bo był zupełnie nie w moim stylu :)
Pewnego dnia kilkanaście lat temu wpadła mi w ręce płyta, na której zobaczyłam znów jej nazwisko. Gdybym pomyślała schematem, odstawiłabym tę płytę na półkę i pewnie nigdy bym jej nie posłuchała.
Ale coś mnie zafrapowało. Może zdjęcie na okładce? Długowłosej dziewczyny przytulonej do ściany, w butach na potężnym koturnie. Wydawała się krucha, a jednocześnie na twarzy miała wyraz zdecydowanego uporu.

Kilka dni temu znów natknęłam się na tę płytę. Na mojej własnej półce z ulubionymi płytami. Dawno jej nie słuchałam, ale znów podoba mi się tak samo, jak kiedyś. Najbardziej zaskakujące jest zestawienie delikatnego głosu Vanessy Paradis z muzyką, którą napisał dla niej i zaaranżował Lenny Kravitz. Zawsze kiedy słucham tej płyty, mam dziwne wrażenie, że on napisał te piosenki, skomponował muzykę, a potem sam nagrał wszystkie wokale i kazał Vanessie dokładnie tak samo zaśpiewać.
Bo ona śpiewa na tej płycie swoim głosem, ale stylem Lenny’ego Kravitza:
"Natural High" - jedna z moich ulubionych piosenek z tej płyty
I jest tu taka niezwykła piosenka: Znam takie miejsce, gdzie możemy się ukryć przed całym światem i zobaczyć tęczę. Tam wszystko zawsze dobrze się układa, a my możemy tam mieszkać razem i codziennie widzieć w sobie blask…
"Lonely Rainbows" - piosenka dla zakochanych:)
"Be My Baby" - singlowy przebój
A widzieliście Vanessę Paradis uwięzioną w klatce jak ptak?...