
Kiedy zaczynałam podróżować, często stawałam przed odpowiedzią na zasadnicze pytanie: Skąd wziąć pieniądze?
Pisałam i mówiłam to już wiele razy, ale powiem jeszcze raz, że nie szukałam wtedy sponsorów. Postanowiłam, że najłatwiej i najszybciej będzie zarobić te pieniądze własną praca.
Trwało to wprawdzie kilkanaście miesięcy, ale odkładając grosz do grosza, odmawiając sobie wielu przyjemności i zakupów, pracując kilkanaście godzin dziennie, udało mi się wreszcie uzbierać sumę potrzebną na kupno biletu lotniczego do Ameryki Południowej.
Do dzisiaj uważam, że to jest najbardziej skuteczna metoda, która dodatkowo pozwala zachować wolność.
Bo właśnie sobie uświadomiłam, że w dzisiejszym świecie bardzo natarczywie z wielu stron namawia się ludzi do tego, żeby dobrowolnie pozwolili się zniewolić.

W dziesiątkach reklam sugeruje się że pieniądze są tak samo łatwo dostępne, jak powietrze, którym oddychamy. Wystarczy jeden telefon, a do Twoich drzwi zastuka miła pani z walizką pełną gotówki.
Wystarczy jeden sms, a dostaniesz od nas tyle pieniędzy, ile potrzebujesz.
Gdzieś głęboko ukrytą wszyscy mają świadomość tego, że nikt nie pożycza pieniędzy z przyjaźni ani w ramach dobrego uczynku, ale wyłącznie po to, żeby na takiej transakcji zarobić.
Moim zdaniem podpisanie każdej umowy kredytowej lub pożyczkowej jest formą zniewolenia, ponieważ nakłada na człowieka obowiązek spłacania pożyczki z wieloprocentową nadwyżką, niezależnie od aktualnej sytuacji życiowej. Po podpisaniu takiej umowy nie można powiedzieć, że „nie mam teraz z czego spłacać, bo straciłem prace albo zachorowałem”.
Wiem, że kredyt albo pożyczka jest czasem koniecznością.
Ale dostałam właśnie list od młodego człowieka, który skończył szkołę, jest bezrobotny, nie ma oszczędności i wpadł na pomysł, że zacznie teraz spełniać swoje marzenia o podróżowaniu, więc zaciągnie kredyt i dzięki temu wyjedzie w wymarzoną podróż.
Odpisałam mu, że moim zdaniem to lekkomyślne i nierozsądne. Z mojego doświadczenia wynika, że najpierw trzeba pieniądze zarobić, a dopiero potem je wydawać. Jestem ciekawa co zrobilibyście na jego miejscu?...
