Święta to niełatwy do opisania stan, kiedy czas zatrzymuje się na chwilę, a wszystko wydaje się znajdować w doskonałej równowadze i harmonii. Święta to spojrzenie w oczy komuś, z kim dawno się nie widzieliśmy i z kim dobrze byłoby porozmawiać, ale zanim wymienimy słowa siedząc przy gorącej herbacie, wystarcza to jedno spojrzenie.
Święta to pieczenie piernika i robienie polewy z prawdziwej czekolady. Z myślą, że cała słodycz tego ciasta znajdzie się na wkrótce na stole i nawet jeżeli usiądą przy nim zupełnie obcy sobie ludzie, to połączy ich w pewien nieuchwytny sposób także to, że zjedzą wspólnie piernik nadziewany śliwkami, rodzynkami i skórką pomarańczową, pachnący migdałami i oblany trzema warstwami czekolady.
Święta to także dziwne poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Być może wynika z prostego zaprzestania gorączkowego biegania po sklepach, kupowania, przygotowywania, stresu wynikającego z poczucia obowiązku i powtarzalności pewnych przewidywalnych zdarzeń, które niekoniecznie muszą być przyjemne. A może jednak ten spokój i ukojenie wynika z Ducha Bożego Narodzenia, z dziwnej radości, która przychodzi nie wiadomo skąd, z nadziei, która rośnie tak jak piernik i równie słodko pachnie…
Wesołych Świąt!...
Życzę Wam nadziei, radości, spokoju, bezpieczeństwa, dobrych planów i szczęśliwych splotów okoliczności. Miłości i prawdy.
Słodyczy wanilii, lekkości cynamonu i siły goździków :)
