onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Polska egzotyczna, odc. 2

Środa, Wrocław

Kiedy wyszłam z dworca, było chłodno, siąpił deszcz. Z ulgą zauważyłam taksówki na postoju. Przeskoczyłam przez kałuże, co bardzo utrudniała mi ciężka torba, która razem ze mną skakać nie chciała, ale dotarłam do pierwszej z taksówek.

- Dzień dobry – powiedziałam i spojrzałam badawczo na kierowcę.

Słynne są opowieści o taksówkarzach czekających na lotniskach i dworcach, którzy zawyżają opłaty, nieuczciwie ustawiają liczniki, licząc na naiwność i niewiedzę przyjezdnych. 

-  Dzień dobry! Pomogę Pani z tą torbą! - taksówkarz wyskoczył z auta, zapakował torbę do bagażnika, uśmiechnął się i włączył licznik.

Podałam nazwę hotelu.

- To będzie 25 złotych! - powiedział taksówkarz stanowczo.

- Dobrze – odrzekłam z pewnym zaskoczeniem. Jeszcze nawet nie ruszyliśmy.

- To jest blisko, ale to będzie 25 złotych – dodał taksówkarz wyjaśniającym tonem.

- Acha – domyśliłam się. 

-  Tutaj we Wrocławiu każdy najmniejszy kurs to jest 25 złotych. 

-  A dlaczego? 

-  Bo ja tutaj czekam już dwie godziny! A my musimy płacić za ten parking! Gdzieś musimy sobie to sobie zwrócić.

- Może wybrał pan zły parking? - zapytałam. 

Zapadła krótka cisza. Taksówkarz roześmiał się. Dookoła padał deszcz.

-  Jedziemy? - zapytał.

- Jedziemy.

Pojechaliśmy. Hotel był rzeczywiście bardzo blisko, jechaliśmy zaledwie kilka minut. W drodze powrotnej następnego dnia za ten sam kurs zapłaciłam 8 złotych.

Powrót