- Temperatura powietrza na zewnatrz - trzydziesci cztery stopnie - powiedzial kapitan samolotu, a ja odetchnelam z ulga.
Trzydziesci cztery - to dokladnie tyle, ile mi bylo trzeba :)
Bangkok pachnie. Przez caly czas nad ulicami unosi sie zapach jedzenia, szczegolnie pasty z suszonych krewetek. To przyjemny zapach, ktory zapowiada wiele i bliskich spotkan z tajska kuchnia. I nie trzeba jej dlugo szukac - na kazdej ulicy stoja rzedy budek, gdzie natychmiast i bardzo szybko przygotowuje sie wybrane dania. Paruje wielki kociol z gotowanym ryzem, na "wystawie" czyli za szyba, leza zachecajace jajka, kawalki miesa, kielbaski i mnostwo warzyw. Do kazdego posilku w tajskiej kuchni obowiazkowo podaje sie warzywa. Niektore dla ozdoby, inne dla podkreslenia smaku, a jeszcze inne - dla chwili przerwy w jedzeniu, by oddac sie chrupaniu lodygi aromatycznego szczypiorku.
Po ulicach pedza tuk-tuki, czyli trojkolowe riksze napedzane silnikami. Tuk-tuk jedzie teoretycznie wolniej niz taksowka, ale praktycznie znacznie szybciej jest w stanie wyminac korki i samochody czekajace na wjazd na skrzyzowanie.
A teraz zagadka ze smakowitego Bangkoku:
Jakiego koloru sa tutejsze taksowki?
Przesylam usciski i dobre mysli dla wszystkich Oliwek, Przechodniow oraz Gosci w Oliwkowie :)
...Nastepnego dnia...
Taksowki w Bangkoku rzeczywiscie maja rozne kolory - moga byc pomaranczowe albo zielono-zolte, ale najbardziej nieprawdopodobnie wygladaja taksowki ROZOWE JAK LANDRYNKI. Sa tak rozowe, ze trzeba oczy mruzyc :) Tak rozowe, jak poszewka poduszki. Tak rozowe, jak amazonskie delfiny (a moze nawet bardziej) :)
Przesylam Wam moc kwiatow lotosu i usmiech Buddy, ktorego widzialam dzisiaj w wielu roznych wcieleniach - od Szmaragdowej, przez Zlota az po spoczywajaca z lekkim usmiechem na zlotej twarzy :)