onet.pl PATRONAT
Wpis do dziennika
Napisz do mnie
Napisz do mnie
Wpisy do dziennika

Powrót
Pięścią w oko

W drodze powrotnej z Afryki miałam dwie przesiadki: w Nairobi i w Amsterdamie. Leciałam do Europy przez całą noc, więc gdy wylądowaliśmy w Amsterdamie około szóstej rano, postanowiłam się zdrzemnąć. To duże i nowoczesne lotnisko, gdzie na piętrze ustawiono nawet wygodne fotele do spania. Miałam prawie cztery godziny do odlotu samolotu do Warszawy.

Ułożyłam się na fotelu, nastawiłam budzik i przytuliłam się do plecaka. To mój podręczny plecak, w którym zawsze mam sprzęt fotograficzny i filmowy, tym razem jednak dopakowałam do niego także parę kilogramów kamiennych malowanych jajek i rzeźb z hebanu.

Obudziłam się po godzinie nieco zdrętwiała, postanowiłam się więc przewrócić na drugi bok. Chwyciłam za plecak. Był ciężki, ważył na pewno powyżej dziesięciu kilo. Z całej siły pociągnęłam go do siebie i wtedy nagle moja ręka ześlizgnęła się z plecaka – i wylądowała na moim policzku. Poczułam się jak podczas walki bokserskiej, przy czym pięść boksera, który właśnie nabił mi limo pod okiem, należała do mnie.

Przyłożyłam sobie od razu telefon komórkowy do policzka, ale niestety niewiele to pomogło. Jeszcze wczoraj moje limo było sino-czerwone. Dzisiaj przybrało już łagodniejsze barwy żółto-rude.

Opowiedziałam wczoraj w audycji o tym, że chyba tylko blondynki są w stanie własnoręcznie nabić sobie guza pod okiem. Okazuje się jednak, że wcale nie jestem takim wyjątkowym przypadkiem:

Pewnego dnia jadłem obiad "w warunkach polowych": pozycja półleżąca, talerz na ręce, w drugiej widelec. Chciałem przekroić twardszy kawałek mięsa. Prycisnąłem widelec do talerza, mocniej, mocniej, zacząłem lekko nim poruszać. Nagle widelec stracił podparcie iziemniaki, kotlet oraz sałata wylądowały na mnie. Gdy już się pozbierałem zauważyłem, że krawędź talerza przecięła mi skórę na czole... Nie jesteś więc wyjątkiem, trzymaj się
Tomasz

Witam Pani Beato.
Nie udało mi się nabić sobie guza własną pięścią samodzielnie i ciekaw jestem jak Pani udało się to zrobić, ale za to udało mi się przed laty uderzyć się młotkiem w głowę. Oczywiście nie było to zmierzone ale się stało. Pamietam jak dziś że zanosiłem się śmiechem jednocześnie płacząc gdyż ból był niesamowity. Guz po tym wypadku prze kilka dni przypominał mi o tym co się stało.
Pozdrawiam.
pracoholik ( w każdą niedzielę słucham audycji w pracy )

pomimo iż nie jestem blondynką hehe mialam podobny przypadek, jakiś tydzień temu wylałąm sobie lewą ręką wrzątek na rękę prawą zupełnie przypadkowo i wogóle nie wiem jak się to stało ale teraz już jest lepiej tylko muszę smarować specyfikami. pozdrawiam. Nika

Powrót