Warszawa się czyści. Wczoraj po południu wychodząc z radia dostałam się w krainę sniegu. Sypało tak, jakby nad nami stał sumienny pracownik scenografii (SPS) i kręcił niebiańską korbą produkującą śnieg. Zaczęłam odsnieżać samochód, ale kiedy zdjęłam śnieg z lewej strony, to prawa była już na nowo zasypana. W końcu ruszyłam, a snieg z dachu zasnuwał mi tylną szybę. Kiedy stałam na światłach, wiatr zwiewał snieg z dachu na przednia szybę i w ten sposób rzez chwile nie widziałam nic :)
Pod koniec roku trzeba zrobić porządku, to zrozumiałe. Buddyści zawsze czyszczą swoje mieszkanie i swoje życie na koniec roku. W Warszawie teraz jest też wyjątkowo czysto, bo całkiem biało :)